sobota, 26 września 2015

PRZENIESIONE??

Hejka, jeśli ktoś tu jeszcze czasem zagląda ((wątpię, ale nie zaszkodzi was powiadomić)), to opowiadanie bardzo niezdarnie, ale jest dalej pisane. Gdzie?
Na wattpadzie. Postanowiłam, że tylko tam będę je pisać, więc jeśli chcecie, to po prostu wejdźcie u góry w link do Surprises na wattpadzie ;-)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 18.

Słowa Liama wywołały we mnie ogromny atak paniki. Przecież tylko ja wiedziałem, że związek mój i Nicka był nieprawdziwy. Wpakowałem się w nie małe bagno, ale przypominając sobie, że chłopaków nie było w domu, postanowiłem się tego uczepić. 
- Co? O czym ty do mnie mówisz? My niczego nie zrobiliśmy. Wczorajszego dnia położyliśmy się na moim wygodnym łożku i zasneliśmy razem, bo byliśmy zbyt zmęczeni. Tyle. 
- Nie próbuj mnie okłamywać Harry! Dokładnie wiem, co się tego "wczorajszego dnia" działo. Louis wrócił się po ładowarkę do telefonu i opowiedział co słyszał. Jesteśmy zadowoleni, że wreszcie nie jesteś sam, ale przepraszam, nie będę popierał "mam chłopaka i kochanka". Do cholery, Harry, co z tobą jest ostatnio nie tak?- Liam zrobił mi cudowną przemowę. Zawrzało we mnie. Jasne, przyjaźnimy się, ale kto pozwolił mu rzucać takie oszczerstwa na mnie i, w jakimś stopniu, na Tannera?
- Nie zagalopowałeś się zbyt daleko? Nie jesteś moim tatą, by decydować, co mi wolno. To był jeden raz i się nie powtórzy, napiliśmy się wczoraj trochę i emocje zwyciężyły. Tyle. I nie waż się mowić oszczerstw na Tannera, jak już chcesz kogo winić, to tą osoba powinienem być ja. 
- Wiem, że nie mam prawa dyktować ci, co masz robić. Ale zrozum, że ja, a właściwie cała nasza czwórka, martwi się o ciebie. Wyglądałeś na szczęśliwego u boku Nicka i zastanów się czy chcesz to zepsuć. 
- Nie chcę tego psuć. I powiem mu całą prawdę, nawet kosztem zerwania- wytłumaczyłem, a złość powoli ustąpiła. 
- Cieszę się Harry. To jak, między nami w porządku?
- Tak- uśmiechnąłem się, co odwzajemnił. Przybyliśmy żółwika na znak rozejmu i wróciliśmy do reszty. 
Zjadłem z Tannerem śniadanie. Nie wiedziałem, że moi współpracownicy umieją przygotować coś bez ówczesnego spalenia, ale nie komentowałem niczego. Po co marnować czas, jak można delektować się jajecznicą?

~*~

Popołudniu wszyscy postanowiliśmy wybrać się na miasto i oprowadzić po nim gościa. Po co miał marnować pieniądze na przewodnika, gdy znał nas? Niall zaproponował, bym zabrał z nami Nicka, co uznałem za dobry pomysł. Napisałem krótką wiadomość tekstową, której treść rozpatrzył pozytywnie, i tak, pół godziny potem, wszyscy siedzieliśmy w samochodzie, obierając Big Ben za cel. 

Musiałem tylko jedną sprawę rozwiązać, czyli uświadomić chłopaków, że rozmawiałem z Nickiem o "zdradzie". Tannerowi szczerze opowiedziałem o wszystkim, co się wokół działo, więc miałem chociaż tę sprawę z głowy. 

Stojąc pod Big Benem, z twarzami opatulonymi szalikami i czapkami tak, że wyglądaliśmy jak te typowe turystki z Indii, poczuliśmy zimno Londynu. Zrobiliśmy więc kilka zdjęć blondynowi oraz całej naszej paczce i postanowiliśmy wybrać się do jakiejś piekarni po bułeczki. Wiem, co myślicie, typowy Harry, ale cóż, zaskoczę was, bo był to pomysł Zayna. Mając na uwadze, że blisko londyńskiego zegara znajdowały się setki sklepów, postanowiliśmy tak zrobić. Większość osób zwykle wybiera się do okolicznego McDonaldu, więc miejsce, do którego się udaliśmy, było prawie opustoszałe. 
- Kurczę, jak tu pięknie pachnie.  Jakby wymyślili perfumy o takim zapachu, wykupiłbym ich zapas na całe życie- powiedział rozmarzony Niall, ale nie sposób się było z nim nie zgodzić. Zajęliśmy miejsce w kącie. Mój refleks i Zayna sprawił, że musieliśmy dostawiać dodatkowe krzesła, gdyż stoliki przygotowane były dla czterech osób.
- Ponialluje dziś i powiem, że cholera, zjadłbym każdy wypiek z tego menu- powiedział Liam. 
- Zaraz, jakie "Ponialluje"?- spytał zaskoczony imiennik naszego powiedzonka. 
- Niallować- sądzić i zachwalać, że potrawa jest tak wyśmienita, że mogłoby się jeść ją do końca życia w przeogromnych ilościach. Fantazjować, że jedzenie jest lepsze niż życie. Niallować- wytłumaczył Louis, a my wszyscy potwierdziliśmy jego słowa. 
- Użyje tego podczas jutrzejszej audycji!- zaśmiał się Nick. 
- Obgadujecie mnie za plecami!- obraził się Niall. 
- Właściwie to jedzenie- wzruszyłem ramionami. Po długim czasie, wreszcie, każdy z nas zdecydował się, co chce zjeść. Jakoże tylko Tanner nie był sławny na światową skalę, to właśnie on poszedł zamówić amku. Wykorzystałem ten czas i poprosiłem Nicka na osobność. Usiedliśmy przy stoliku naprzeciwko chłopaków. 
- Co jest Harry?- spytał pogodny Grimmy. 
- W zasadzie to nic, ale chodzi o to, że Zayn, Louis, Niall i Liam zobaczyli wczoraj... Dość nietypowy obrazek. Właściwie nie zobaczyli. Taaak.- podrapałem się po głowie w zakłopotaniu. 
- O co chodzi?- Nick zmarszczył brwi, nierozumiejąc mojej paplaniny. 
- Bo oni myślą, że jesteśmy parą. A wczoraj wszystko było pod wpływem emocji i doszło do czegoś między mną, a Tannerem. I oni się o tym dowiedzieli i myślą, że cię zdradziłem. 
- Wy... Co?- mężczyzna zdziwił się.- Jak mogłeś? Okej, nie jesteśmy prawdziwa parą, ale nie zapominaj czemu to robimy. Jak Louis ma być zazdrosny, gdy idziesz do łóżka z nie twoim chłopakiem? Jeśli mieliby słyszeć kogoś jęczącego z zadowolenia, to powinienem być to ja, osoba, z która w związku jesteś. 
- Wiem, przepraszam. Ale twoje słowa podsunęły mi dobry plan- jeśli byłbym właśnie postacią z książki, to autor z pewnością opisałby mój "szatański błysk w oku". 
- Och, czyżby? Zamieniam się w słuch. 
- Zrobimy tak- [...]
- Jesteś szatanem. Zgadzam się!- podaliśmy sobie ręce. Ciekawie się zapowiada...

___________________________________________________________________
Hey hey heey! Wracam do Was po dwóch miesiącach z nowym rozdziałem! Mając tyle nauki, ile daje moja kochana szkoła, nie mam po prostu sił potem siadać i pisać rozdziały, przepraszam Was za to baaardzo. Gdy już wszystkie święta minęły, a ja sama wypoczęłam, to tadam! Wita Was kolejna część. Co sądzicie o zachowaniu Harry'ego? Domyślacie się jaki Nick ma plan? Macie do jakiejś z postaci pytanie? 


Chociaż spóźniam się z życzeniami, to w związku z Nowym Rokiem i Bożym Narodzeniem życzę Wam mnóstwa ciepła, miłości, radości, pieniędzy, zdrowia, spełnienia marzeń, czego sobie tylko zapragniecie! Niech 2015 będzie lepszy niż pozostałe lata ☺x.

Chcę Wam też podziękować, że przez tatmen rok wytrzymaliście ze mną i moimi miesięcznymi przerwami, że wciąż chcecie czytać moje bazgroły, ponad 3 tysiące tutaj i ponad 10 tysięcy wejść na wattpadzie jednak mówi swoje i może dla innych ta liczba tak wiele nie znaczy, co dla mnie. 1 marca 2014 opublikowałam na blogu prolog tego opowiadania, więc za 2 miesiące minie aż rok! Nie sądziłam, że to opowiadanie będzie aż tak długo się ciągnęło. W moim początkowym zarysie Surprises miało ledwie 13 rozdziałów, a już teraz mamy 18 i koniec zdaje się odległą przyszłością. Jest to moje pierwsze fanfiction, więc mimo, że jest dość kiepsko pisane, to zawsze będą patrzyła na nie z dumą. Może po nim napiszę jakieś dobre opowiadanie, które stanie się sławne, ludzie będą pisać na Twitterze podziękowania i jarać się nim pod hashtagiem z nazwą tego ff haha [odległe marzenia]. Jeszcze raz dziękuję za czytanie Surprises! :) Kocham Was XX.

Joke time-

Jak jest po angielsku ogień Weroniki?
.
.
.
Fajerwerki BA BUM

sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 17.

Pierwszą rzeczą, którą dostrzegłem, gdy się przebudziłem, był mój ubiór, a raczej jego brak.
- Cholera jasna- pomyślałem.- Co ja właśnie zrobiłem?
Zeszłej nocy nie myślałem racjonalnie. Wszystko zwaliło mi się na głowę. Normalnym ludziom takie rzeczy nie dzieją się przez całe życie, a to mój zaledwie jeden dzień. Zabawne? Hm, niezbyt.
Usłyszałem jak rusza się kołdra i tylko zgadywałem, że Tanner się przebudził.
- Hej Cracky- a nie mówiłem? Odwróciłem się w jego stronę nieco zmieszany i odpowiedziałem.- Cześć.
- Coś nie tak?- spytał.
- Co? Nie, wszystko jest idealnie, pięknie, cudownie...- zacząłem wymieniać.
- Co się dzieje wewnątrz ciebie, hm?- na to pytanie uniosłem brwi.- Zawsze jak się denerwujesz, to zaczynasz wymieniać przymiotniki.- Wzruszył ramionami. Kurcze, kompletnie zapomniałem, że tak dobrze się na mnie zna. Zaśmiałem się cicho. Postanowiłem nie owijać niczego w bawełnę, bo i tak prędzej czy później odkryłby wszystko. Poza tym byłem zbyt ciekaw odpowiedzi.
- Dlaczego.. no wiesz... to się stało?
- Co masz na myśli mówiąc to?- maleńki uśmiech wciąż nie schodził z jego twarzy.
- Myślałem, ze się przyjaźnimy.
- Myśleć, a być, to dwie inne rzeczy Harry.
- Tak, wiem, ale.. Sam powiedziałeś, że powinniśmy się przyjaźnić.
- Jeśli ci o przeszkadzało, to mogłeś mi to wczoraj powiedzieć, wiesz?- spytał i jego uśmiech zniknął.
- To nie tak, że mi to przeszkadzało!- zacząłem się tłumaczyć. Westchnąłem.- Słuchaj, wszystko się teraz zwaliło mi na głowę i minie trochę czasu, zanim tego nie uporządkuję. Nie twierdzę, że wczoraj nie było... miło... ale po prostu nie sądzę, że jestem gotowy na żaden krok.- Powiedziałem i czekałem na jakieś słowa zachęty, czegokolwiek. Przywitała mnie niestety nieprzyjemna cisza. Po jakimś czasie Tanner wreszcie się odezwał.
- Dobrze. Czyli mamy zostać przyjaciółmi, tak?- pokiwałem głową w potwierdzeniu, więc zaczął mówić dalej.- Powinieniem skoro tak przeprosić. Wiem, że jesteś sławny i w ogóle, ale pomyślałem, że sprawię ci radość przyjeżdżając tutaj i nie wiem, nie pomyślałem, ze możesz być bardzo zajęty.
- Nawet nie śmiej mnie przepraszać. Niczym nie zawiniłeś i naprawdę jestem ogromnie szczęśliwy, że postanowiłeś mnie odwiedzić.- lekko się uśmiechnąłem, co odwzajemnił.
- Tulas Cracky?- spytał blondwłosy. Mruknąłem coś, co miało znaczyć "zabiję cię za wydanie tego przezwiska", ale przyjąłem jego propozycję natychmiastowo. Nie przeszkadzała mi ta nagość. No, może trochę, ale dało się to wytrzymać. Tak więc ubraliśmy się, leżąc pod kołdrą, i powróciliśmy do luźnej rozmowy. Pogadaliśmy o tym, co robiliśmy przez ostatnie miesiące i pozazdrościliśmy sobie nawzajem. Dowiedziałem się, że Tanner studiował  literaturę w jakimś znanym uniwersytecie, a zaocznie kształtował dalej swój malarski talent.
- ... I profesor stwierdził, że mimo, że powieść jest dość kontrowersyjna, to mówi o ważnych światu poglądach, że jest napisana świetnym stylem, i że powinienem się ubiegać o wydanie jej.
- I jak, zrobiłeś to?
- Upadłeś na głowę? Oczywiście, że to zrobiłem. Teraz czekam, niedługo powinna przyjść wiadomość.
- Na pewno pozytywna.
- Też pokładam w tym nadzieje, ale ja chociaż czytałem swoje wypociny!- zaśmiał się.
- No a ja przeczytam. O czym to w ogóle?
- Przeczytasz to zobaczysz.
- Niech będzie.
- Głodny?- spytałem, gdy usłyszałem burczenie naszych żołądków.
- Trochę tak- przyznał, więc gestem ręki kazałem mu wstać i poszliśmy do kuchni, a widok w niej był dość... dziwny? Tak, zdecydowanie tak można nazwać widok czterech chłopaków skulonych w mikrokółku, którzy dziko dyskutują, ale jak jeden mąż cichną, gdy tylko wchodzimy.
Powitaliśmy ich. Szczerze nie chciałem wiedzieć, jaki fakt o moim życiu tym razem obgadywali, więc najzwyczajniej w świecie zignorowałem ich. Spytałem na co Tanner ma ochotę.
- Nie jestem dzieckiem, sam zrobię sobie jedzenie- odpowiedział.
- Zrobiliśmy jajecznicę- powiedział dość niepewnie Niall. Już chciałem powiedzieć, że mnie to nie obchodzi, ale powstrzymał mnie przed tym głos blondyna.
- Dziękujemy. Ja mam ochotę na jajecznicę Harry, może ty też chcesz?
- Ta, może być.- mruknąłem. Nie mam pojęcia dlaczego tak zdenerwował mnie widok chłopaków. Buzują mi hormony, tak, na pewno tak. Rodzieliliśmy jedzenie na pół. Wyjąłem nam kilka kromek chleba. Już chciałem usiąść i zacząć jeść, gdy usłyszałem Liama.
- Możemy na chwilę porozmawiać?
- Chciałem zjeść, to nie może poczekać?
- Nie, to tylko chwila. Chodź.- Pomimo moich "to po co pytałeś" sprzeciwień, wziął mnie za nadgarstek i zaprowadził do salonu. Chcąc mieć to szybciej z głowy, spytałem od razu:
- O co chodzi?
- Cóż, jak chcesz z beczki, to będzie z beczki. Dlaczego, do cholery, zdradziłeś Nicka?

_________________________________________________________________________________
Hejka kochani!
Tym razem, jak obiecałam, rozdział po tygodniu. Hurray!
Czuję się jakbym pisała scenariusz do jakiegoś kiczowatego romansidła aka Violetta haha. Whatever.
Dziękuję wam za wszystkie wyświetlenia, na wattpadzie jest ich już prawie 7.4k!
Zadawaliście pytania i cóż, jeśli wam się to podoba, możecie pod każdym rozdziałem pytać o cokolwiek, nawet o poprzednich rozdziałach czy rzezach, których nie ma nawet w tym ff wspomnianych :-)
Nie przedłużam, do za tydzień!
PS. Podekscytowani albumem 1D? Idealny, prawda? jeju

Joke time
- Jakiej dziewczynie najlepiej poświęcić czas na taniec?
- Dance

Bye misie x

piątek, 31 października 2014

Rozdział 16.

-T-Tanner?- zająkałem się.
- Nie, Święty Mikołaj- przewrócił oczami.- No jasne, że ja.
- T-To... Boże, jesteś takim debilem- zaśmiałem się przez łzy, które w natychmiastowym tempie zdążyły zebrać mi się wokół oczu. Rozsunął ręcę zapraszając mnie do uścisku. W mig go objąłem. W jego ramionach czułem się tak... bezpiecznie, jak w domu. Czułem, jakby czas zatrzymał się dla mnie w miejscu. Zanim się zorientowałem, moje serce zaczęło szybciej bić.
- Ekhm..- usłyszałem ciche kaszlnięcie i to wybudziło mnie ze stanu euforii. Odsunąłem się, z niechęcią, od Tannera i spojrzałem na zdezorientowane miny chłopaków. Zawsze widywałem się z nim prywatnie, więc zgaduję, że nie mieli zielonego pojęcia kim jest.
- Chłopcy, to jest Tanner, mój ch..- na chwilę zapomniałem się.- Przyjaciel. Tak. Dokładnie. A to Louis, Liam, Zayn i Niall.
- Cześć, miło mi poznać- Tanney uśmiechnął się tak, że ukazały się jego dołeczki. Reszta odwzajemniła jego powitanie.
- Ach, to jest ten chłopak, o którym mi tyle opowiadałeś!- wyszczerzył się Louis, a ja widząc rumieniec na twarzy Tannera, miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Zdecydowanie wystarczyło mi zakłopotania, którego narobiłem sobie przez ledwie kilka minut. To ja, Harreh, mistrz w niewiedzy.
- Cóż, mam nadzieję, że były to dobre słowa.
- Nawet nie wiesz jak- Lou mrugnął do niego. Proszę, przestań.
- Pewnie jesteś głodny po podróży, a akurat zrobiliśmy kanapki. Masz ochotę na kilka?- spytałem, chcąc zmienić temat.
- Są z mięsem?- zapytał.
- Kilka tak, kilka nie. Zayn ma teraz post od mięsa [u muzułmanów odpust w miesiącu Ramadan] i jestem pewien, że się podzieli.
- To nie tak, że jestem głodny, stary- czarnowłosy klepnął Tannera po plecach.- I zgaduję, że jesteś wegetarianinem.
- Bingo- odpowiedział i wszyscy zasiadliśmy do stołu, oglądając jakiś mecz i delektując się jedzeniem. Podczas nie interesującego mnie meczu, Niall skakał po pokoju, więc przewiduję, że jego faworycie wygrali, patrzyłem na Tannera. Przez ten czas zdążyłem zauważyć, że chłopak bardzo się zmienił. Jego blond włosy pozostały, układając się teraz w lekkie fale. Turkus oczu zniknął, a zastąpiła go głęboka czerń. Był chudy jak patyk, czyli nic nowego. Nawet Niall się z nim nie równał, a to była rzadkość.

- Chyba będę już wracał. Cieszę się, że mogłem poznać przyjaciół i współpracowników Harry'ego. Znakomicie spędziłem z wami czas.- powiedział blondwłosy, gdy mecz się skończył.
- Koleś, wpadaj częściej- powiedział Niall z kanapką w ustach.
- Właściwie, gdzie teraz mieszkasz?- zapytałem go.
- Jeszcze nie wiem, znajdę jakiś motel czy coś.
- O nie, nie ma mowy. Zostajesz tutaj.
- Ale..
- Żadnego ale. Przyjechałeś tu kupę mil i póki mam ogromne mieszkanie, rozkazuję ci w nim zostać. Jasne?
- Dziękuję Cracky [cracknel- obwarzanek, precel].
- Cracky?- spytał rozbawiony Liam.
- Gdy z Harry'm się spotykaliśmy, zawsze przynosił mi do jedzenia precelki albo sam się nimi zajadał. Dosłownie.
- Zaraz.. Wy co?- Zayn zmarszczył brwi i kolejno na nas popatrzył. Zapowiada się taki ciekawy dzień, nie ma co.
- O jejusiu, czy oni nie wiedzą o twojej?- przestraszył się Tanner.
- Spokojnie, wiedzą, że jestem gejem.
- Och, dobrze. Więc moja dedukcja mi podpowiada, że nie wiedzieli o nas.
- Prócz mnie.- powiedział dumnie Louis. Serio Loueh.
- Erm, tak, to teraz wiecie. Chodźmy po twoje rzeczy.- Jak zawsze mistrz Harry wybronił się w najgłupszy sposób. Ale poskutkował, więc kim jestem, by go argumentować. Gdy zostaliśmy sami, w drodze do wynajętego samochodu, który z litości pominąłem, dało się wyczuć zagęszczony nastrój między nami.
- Dziękuję ci za wszystko- powiedział i dotknął mnie po ramieniu, przez co podskoczyłem. Emocje, co poradzić.- Nie mówię tylko o przenocowaniu mnie i pomocy wniesienia bagażu. Nie znaczy to, że nie jestem za to wdzięczny. Bo jestem, naprawdę. Ale chodzi mi o coś... głębszego. Wiesz, co mam na myśli?- spytał, a ja tylko kiwnąłem głową, nie mogąc wykrztusić ani słowa. Doskonale wiedziałem, o czym myslał. Przełknąłem głośno ślinę, gdy wyjmując walizkę, nasze ręce się dotknęły. To było tak nieprzyzwoite, ale wywoływało we mnie pewnien stan, którego nie mogłem określić. Po prostu kręciło mnie to jak cholera. Po kilku latach moje ciało wciąż reagowało tak samo. Nie wiem jak i kiedy to się stało, ale gdy otworzyłem oczy, zorientowałem się, że usta blondyna są na moich i walczą o dominację. W następnej sekundzie zamknąłem oczy i poczułem klamkę pokoju własnego pokoju i ręce Tannera, próbujące zedrzeć ze mnie koszulkę. Nie zwracałem uwagi na to, że nagle cała czwórka przyjaciół zniknęła. Kim byłem, by sprzeciwiać się pociągającemu przystojniakowi. Zwłaszcza, że od dawna tego nie robiłem i dosłownie mnie roznosiło. Tak więc poniosłem się chwili. Pokręconym czworokącikiem zajmę się, gdy mój umysł otrzeźwieje.

_________________________________________________________________________________

Cześć słoneczka. Tak bardzo Was przepraszam za tą ogromną przerwę w pisaniu. Kompletnie straciłam wenę i chęć, ale ostatnie Wasze komentarze jakoś mnie podbudowały do pracy i oto jestem i mam nadzieję, że będę bardziej punktualna w kwestii postów. Za dużo razy muszę Was przepraszać.

Dziękuję Wam za te komentarze, to na pewno, ale również za wyświetlenia. Tu jest ich 3k, a na Wattpadzie aż 6,5k! To niesamowite, jestem Wam za to straszliwie wdzięczna.

Przez tą chwilę nieobecności- co powiecie na pytania do bohaterów? Pod postem piszcie coś w stylu "pytanie do *imię bohatera*" i dane pytanie oczywiście. Wiem ,że nie jest to jakieś zadośćuczynienie za ten czas, ale to jedyne, co mi wpadło na chwilę obecną i stwierdziłam, że jest to w sumie dobry pomysł. Możecie spytać o cokolwiek któregoś z bohaterów i zobaczyć co czuje czy co widzi w danej sytuacji. To jest dobre na bliższe poznanie postaci i jednocześnie opowiadania. Tak więc mam nadzieję, że chociaż jedna osoba się pojawi :) Pytania mogą być też od czapy, jak np. ulubiony kolor Louisa.

Więc jeszcze raz przepraszam Was za te oczekiwanie.

Joke time

- Mamo, jestem gejem. - Bierzesz do ust męskie genitalia? - No zdarza się... - To nie waż się więcej mówić, że źle gotuję!

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 15.

Od autorki- Jeśli zmieniacie usernames to NAPISZCIE TU O TYM! Przedtem szukałam waszych nowych i to był już ostatni raz. Jeśli teraz mnie o tym nie powiadomicie, to po prostu nie dostaniecie powiadomienia.

Gdy tylko wszedłem do domu usłyszałem kroki zbliżające się w moją stronę. Chwilę potem 4 postacie pojawiły się przede mną. Próbując zachować zimną krew najnormalniej w świecie zdjąłem buty i odwiesiłem płaszcz.
- Ekhem- kaszlnął Liam. Odwróciłem się w ich stronę z pytającą miną.- Może łaskawie nam wytłumaczysz, gdzie byłeś?
- U menadżerów.- odpowiedziałem, ponieważ było to prawdą.
- Coś długi czas zajęła ci podróż. Nieważne. Siadaj, musimy coś omówić, chyba o tym wiesz?- powiedział Zayn. Usiadłem na kanapie w salonie. Dziwnie się czułem, gdy każdy z nich patrzył się na mnie.
- Czemu nic nam nie powiedziałeś?- zapytał z wyrzutem Louis. Spojrzałem w jego stronę. W jego oczach było widać coś w rodzaju bólu, zdrady.
- Ja... sam nie wiem. Bałem się waszej reakcji? Poza tym zeszliśmy się ledwo wczoraj, więc nie miałem okazji. Nie wiedziałem, że Nick będzie chciał ogłosić to każdemu tak błyskawicznie. Przepraszam- spóściłem głowę i patrzyłem na swoje stopy okryte szarymi skarpetkami.
- Och, okej.- zakłopotał się Liam.
- W takim razie chyba zbyt się przejęliśmy.- Powiedział Niall.- Ale wiesz co?! Obrażam się! Jestem Larry Shipperem, ranisz moje uczucia!- taa, uwierz Ni, też jestem LS i to też rani moje uczucia bardziej niż twoje. Zamiast tego po prostu zaśmiałem się dość sztucznie i walnąłem go w głowę, ale chłopcy zdali się nabrać i już po chwili atmosfera była o niebo lepsza.
- Skoro tak, to co, stary, pomożesz mi zrobić nam picie i jakieś żarcie?- zapytał Zayn i zanim zdążyłem odpowiedzieć ciągnął mnie za ramię do kuchni.
- Co to ma do choley znaczyć Harry?- zapytał od razu Zayn, upewniwszy się, że chłopcy są zajęci własną rozmową.
- Nie rozumiem?
- Nie kłam! Rozumiesz i to doskonale. Kochasz Louisa, a jesteśz Nickiem i... okej? Możesz mi to wytłumaczyć, bo kompletnie niczego nie kumam.- wyrzucił z frustacją. Chyba go nie doceniałem. Zmęczony ciągłym udawaniem, postanowiłem powiedzieć mu prawdę bez względu na konswkwencje.
- Szczerze? Powiem ci calutką prawdę, ale obiecaj, że zachowasz to dla siebie. Stoi?- Po krótkiej chwili zastanowienia odpowiedział "Stoi." Wziąłem głęboki oddech, aby się chociaż trochę uspokoić.- Tylko nie przerywaj mi aż nie skończę. Tak, kocham Louisa. Tak, nie chcę być z Nickiem. Chodzi o to... Poznałem go jak pokłóciliśmy się z Louisem i okazał się fajnym gościem, ale po prostu jako przyjaciel. On też traktuje mnie jak przyjaciela. Jak byliśmy raz w bardze wymyślił sposób, aby Lou był zazdrosny. Miało to być tylko wygłupianie się i przytulanie. Nic więcej! Nic do cholery nie wiedziałem o tym, że ma zamiar oznajmić nasz związek, bo w nim nie jesteśmy. Pomyślał, że to będzie lepszy sposób i przy okazji będzie mi łatwiej żyć jak ludzie dowiedzą się, że lubię też, a raczej tylko, facetów.- Skończyłem i spojrzałem na niego.
- Muszę wszystko przemyśleć. Czyli... udajecie związek, aby wzbudzić w Louisie zazdrość?- przytaknąłem na słowa Zayna.- To popieprzone stary. Ale okay, cóż. Widać, że ci na nim zależy. I tak, obiecuję, że nikomu nic nie powiem, ale masz mu powiedzieć o swoich uczuciach, jasne? Nie karzę ci robić tego teraz, ale powiedzmy... Do końca tego roku. Jeśli tego nie zrobisz, to przepraszam Harry, ale ja to zrobię.- Powiedział. Spiąłem się na samą myśl o powiedzeniu Louisowi o swoich uczuciach, więc nic już nie powiedziałem i w ciszy zrobiliśmy kanapki i napoje. Wiedziałem, że Zayn mówił całkiem szczerze, co mnie naprawdę przerażało. Co prawda do końca roku zostało trochę czasu, ale wciaż za mało dla mnie. Nagle z kuchni krzyknął Niall.
- Harry! Twój telefon dzwoni!
- Już idę!- odkrzyknąłem. Wytarłem dłonie w ścierkę i poszedłem po telefon.

Przychodzące połączenie od Tanner

- H-halo?
- Hej Harreh.- powiedział i nic nie poradzę, że moje serce zaczęło szybciej bić na dźwięk jego głosu, którego już tak dawno nie słyszałem. Chłopcy nagle przestali rozmawiać i zainteresowali się naszą rozmową.
- Cześć Tani. Jak się masz?- powiedziałem, a w moim głosie dało się usłyszeć nutkę zdenerwowania.
- Świetnie!- zaśmiał się.- Zapewne zastanawiasz się, czemu do ciebie dzwonie. Powiem tylko, że za drzwiami czeka na ciebie przesyłka, która wymaga natychmiastowego otworzenia.- Zmarszczyłem brwi z zaciekawienia i spojrzałem na drzwi.- Papa!
- Nie.. Czekaj! Co tam- ugh- nieważne.- Odłożyłem telefon i ruszyłem w celu otworzenia drzwi.
- Gdzie idziesz Harry?- spytał Louis.
- Rzekomo dostałem paczkę, którą muszę niezwłocznie otworzyć. Nie pytaj, sam nie wiem o co chodzi.- Otworzyłem drzwi, a przed nimi znajdowało się ogromne pudło.
- Wow, może masz ukrytego wielbiciela?- zażartował Lou. Chciałem wnieść paczkę do domu, ale okazała się bardzo ciężka, więc postanowiłem ją otworzyć, a tam...
- Cześć Honey, tęskniłeś?- z pudła wyskoczył uradowany Tanner i mnie uściskał, a mnie... dosłownie wmurowało. Louis miał rację. W paczce był ukryty wielbiciel.

______________________________________________________________________________

HEJ GEJ
ROZDZIAŁ JEST KRÓCIUTKI, BO MUSIAŁAM ZNÓW PISAĆ ROZDZIAŁ NA SZYBKO (BYŁA U MNIE SIOSTRA CIOTECZNA I NAWET NIE WIECIE JAK SIĘ WYNUDZIŁAM PRZEZ TEN TYDZIEŃ O BOŻE).
MIMO TEGO MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA.
BAYE

JOKE TIME

TO JEST PO PROSTU THE BEST HAHAHAHA

czwartek, 14 sierpnia 2014

Bohaterowie

Harry Styles


 Louis Tomlinson


Eleanor Calder


Nick Grimshaw


Tanner Moris


Trevor Cough




Liam Payne


Zayn Malik


Niall Horan



Rozdział 14.

Od autorki- dodałam zakładkę z postaciami, zapraszam :)

Tak jak się spodziewałem. Dostałem spory opierdol za całe to "radiowe wyznanie Hicka Grylesa", o którym będą dudnić strony plotkarskie, gazety i reporteży przez następne dni. Siedziałem wśród menadżerów i tylko ich słuchałem. Bo w końcu co miałem powiedzieć? Przecież sam nie miałem pojęcia o własnym związku. Wydaje się to takie zabawne, czyż nie? Pieprzony Nick. Dostało mu się ode mnie. Zaraz po spotkaniu, na którym właściwie nic nie ustaliliśmy (bo w końcu tego się nie da obrócić w żart), poszedłem prosto do niego. Zrobiła się spora awantura. Pan Powiem-Ci-Mój-Plan-Do-Połowy-I-Uknuję-Całą-Resztę-Bo-Jestem-Geniuszem-We-Własnym-Domniemaniu, znanym każdemu jako Nick, bronił się, że to jest idealny pomysł, który pomoże wzbudzić zazdrość w Louisie. Kłóciliśmy się o tę sprawę dobre pół godziny, dopóki nie uderzyłem go otwartą ręką w policzek. Tylko po tym, jak zorientowałem się, co zrobiłem, podbiegłem do Grimmy'ego i zacząłem przepraszać. Usiadł na kanapie, a ja przyniosłem mu zamrożony kawałek pizzy, który przyłożył do nieco czerwonego policzka. Uspokoiliśmy się po tym zdarzeniu, a Nick kazał mi się nie przejmować. Przyznał swoją własną winę i takim sposobem zdołaliśmy spokojnie porozmawiać o całym zdarzeniu. Uznaliśmy, że nie warto tego wycofywać (jak poprzednio stwierdził mój Management) i dalej grać, bo inaczej fani dziwnie sobie o nas pomyślą. Opracowaliśmy spotkania i tępo, którym będziemy szli. W miarę zadowolony z przebiegu rozmowy, wyszedłem i pojechałem w stronę domu. Podczas tej, krótkiej jak na Londyn, podróży przemyślałem cały plan i hm, może jestem głupcem, ale naprawdę zaczynałem myśleć, że plan się uda.

Tak więc jestem tu i teraz, siedząc w samochodzie przed własnym domem, martwiąc się jak zareaguje Louis. Przecież on o tym nie wie, co raczej nie powinno być zaskoczeniem. Co jeśli na mnie nawrzeszczy? Co jeśli powie, że Nick jest dla mnie za stary albo poniżej mojego poziomu (jako że według Lou mało osób mi dorównuje)? W zasadzie to byłaby oznaka, że plan tego pajaca zmierza w dobrym kierunku. Ugh, sam już nie wiem. Co ma być to będzie.

Przed wyjściem z samochodu, sprawdziłem swój telefon.

10 nieodebranych połączeń od Louis>>
5 nieodebranych połączeń od Niall
3 nieodebrane połączenia od Liam
2 nieodebrane połączenia od Zayn

Och, świetnie się zapowiada, pomyślałem przechodząc do skrzynki pocztowej.

2 nieodczytane wiadomości od Louisa

Od: Louis>>
Gdzie jesteś wredny duży skrzacie , musimy pogadać .

Od: Louis>>
Haloo , nie masz nawet odwagi mi odpisać ? Czekam w domu z chłopakami . Pośpiesz się .

Kurwa.

1 nieodczytana wiadomość od Zayn

Od:Zayn
Stary, woow, nieźle nas zaskoczyłeś. Nie tak rozwiązuje się miłosne problemy. Powinniśmy o tym pogadać na osobności.

1 nieodczytana wiadomość od Liam

Od:Liam
Hazz, pośpiesz się i pokaż nam z łaski swojej. Czekamy na wyjaśnienia, a Louis dostaje powoli szału...

6 nieoczytane wiadomości od Trewurrrr

Chwila, od kogo? Minutkę... Cholera. Trevor. Ten z baru.

Najpierw zdenerwowany, żeby przedłużyć moment, zmieniłem jego imię w kontaktach. Huh

Od: Trevor
Hej Stylees!! Będę nudziarzem i powiem ci dzień dobryy.

Od: Trevor
Ach, no i przy okazji. Co powiesz na wspólną kawę??

Od:Trevor
Panie Stylees, może mi pan z łaski odpisze??

Od: Trevor
Unikasz mnie?? 

Od:Trevor
Boisz się konfrontacji czy coś?

Od: Trevor
O co ci chodzi?? Mógłbyś chociaż do cholery napisać zwykłe "sorki, nie lubię cię" czy coś. Wal prosto z mostu. A może chodzi o to, że  jestem według ciebie niskiego stanu czy coś? Żałoosne koleś.

Kurwa. Kurwa. Pieprzone duże kurwa mać.

Jestem w dupie. To wiadome. Był, z tego co jeszcze pamiętam, fajnym chłopakiem i nie chciałem go odrzucać. Szybko wybrałem jego numer. Po chwili odebrał. Uff, nie jest jednym z tych "nie odbiorę, bo zrobiłeś ze mnie debila i nie będę słuchał twych wyjaśnień".

- Halo?
- Hej, to ja. Ym, Harry.- zacząłem się plątać ze zdenerwowania.
- Wiem. W jakiej sprawie dzwonisz?- spytał i słyszałem w jego głosie nutkę irytacji.
- Chciałem- to znaczy- chcę cię przeprosić. Miałem sporo na głowie i dopiero odczytałem twoje wiadomości. Cóż, sądząc po ostatniej, jesteś na mnie zły. Naprawdę nie chciałem.
- Cóż, jeśli to prawda to w porządku. Przyjmuję przeprosiny.- W tym momencie kamień spadł mi z serca,
- Jeśli kawa wciąż jest aktualna, to możemy wyjść jako... kumple.
- Kumple? Ym, to znaczy, jasne. Możemy wyjść jak będziesz miał czas.
- To jeszcze napiszę czy ty, bo teraz naprawdę muszę lecieć. Hej.
- Tylko nie wyfruń za daleko! Narka.- Rozłączyłem się. Póki co wszystko zmierza w swoją stronę. Pozostała tylko najgorsza część- zmierzenie się z chłopakami, huh.

_________________________________________________________________________________

CZEŚĆ WSZYSTKIM. MEGA PRZEPRASZAM ZA AŻ TAK DŁUGĄ PRZERWĘ I TO BEZ ŻADNEGO OSTRZEŻENIA. WYJECHAŁAM NA 2 TYGODNIE, A PRZED NIE MIAŁAM WENY I JAKOŚ TAK WYSZŁO. JESTEM BEZNADZIEJNA W PRZEPRASZANIU, WIĘC NO, PO PROSTU PRZEPRASZAM.
BEZ PRZEDŁUŻANIA MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE WYSZŁO BARDZO ŹLE, NAPISAŁABYM WIĘCEJ, ALE I TAK JUŻ PRZEDŁUŻYŁAM WSZYSTKO, WIĘC PO PROSTU RESZTA ZNAJDZIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE. EJNOY

JOKE TIME- DLACZEGO SŁOŃCE POSZŁO DO GINEKOLOGA?

BO ZASZŁO HEHEHEHEHE

BYEEE X

sobota, 12 lipca 2014

2000 Wyświetleń!

JEJU, JESTEM ZASZCZYCONA BĘDĄC 2000 OSOBĄ WE WŁASNYM OPOWIADANIU HAHA 
SERIO DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA POŚWIĘCONY CZAS NA CZYTANIE TEGO, KOMENTARZE I W OGÓLE. JESTEM MEGA WZDZIĘCZNA I NIE WYRAŻĘ TEGO SŁOWAMI

PATRZCIE JAKI PIĘKNY SCREEN ZROBIŁAM AŻ NO


NIECH JA WAS UŚCISKAM 



NO JUŻ, NIE BÓJCIE SIĘ PATRYSI



 DOBRE DZIECI, AŻ NA WAS WSKOCZĘ


PATRZCIE, AŻ ZWIJACIE SIĘ Z ROSKOSZY XDD



I WAS NIE WYPUSZCZĘ PATRZCIE OOPS OOPS [HI BUAHAHA]




CAŁUSKI I BUZIACZKI ODE MNIE 



PRZEZ TE 2K AŻ MDLEJĘ, PRZYTRZYMAJCIE MNIE I POWACHLUJCIE






KOCHAM WAS NORMALNIE OKAY





A TERAZ ŻEGNAM WAS
ŁOPA GANGNAM STAAAAJLS






Rozdział 13.

Minął dokładnie tydzień, co oznacza, że dziś jest wywiad ze słynnym Nickiem. Minął też tydzień odkąd Louis jest z... Eleanor. Samo jej imię wywołuje we mnie odruch wymiotny. Gdy widzę ich razem dostaję mdłości i mam ochotę wziąć chociażby kosiarkę i zgolić jej na żywca głowę. Jakby odpadła to też nie miałbym nic przeciwko. Just saying. Powinienem się cieszyć z jego szczęścia, ale choćbym starał się z całych sił, to nie potrafię. To ja chciałem być przyczyną jego motylków w brzuchu i tych iskier w oczach.

Jakieś 4 dni temu Louis był na randce, a ja zamiast oglądać kolejny sezon Pretty Little Liars z dodatkiem w postaci lodów, miałem niezapowiedzianych gości, a mianowicie było ich 3- Liam, Niall i Zayn. Początkowo zdziwiłem się ich wizytą.

- Hej, Louisa nie ma jak byliście umówieni czy...- zacząłem.
- Wiemy. Przyszliśmy do ciebie- odpowiedział Zayn.
- Do mnie? Okej, więc... zapraszam- przepuściłem ich w drzwiach i zaprosiłem do salonu. Rozsiedliśmy się na kanapie i fotelach.- Co was więc sprowadza w moje skromne progi?
- Skromne?- prychnął Niall.- Dobra, czekaj. Jesteśmy tu żeby pogadać o tobie...
- O mnie?- zdziwiłem się.
- I Louisie- dokończył Liam. Zaskoczenie wpęzło na moją twarz. Czy wszyscy na tej planecie byli tak cholernie świadomi mojej orientacji i kochanków?
- Nawet nie próbuj mówić, że nic nie ma, bo dostaniesz packą po łapach.- ostrzegł Zayn, a ja wiedząc, że nic nie wskóram, westchnąłem.
- Słucham was.
- Właściwie to nie chcemy wywodów ci robić czy coś. Słuchaj, powinniśmy sobie wzajemnie pomagać. Przyszliśmy żeby się ciebie zapytać o samopoczucie w związku... z ich związkiem.- powiedział Liam, na co Niall, jak to Niall, zachichotał.
- Chcecie wiedzieć jak się czuję? Jak śmieć, zabawka, którą ktoś od tak sobie porzucił. Wiem, że nie powinienem liczyć na nic więcej. Przecież wiem, że Louis jest hetero i lubi narządy płci żeńskiej bla bla, ale nie mogę na to nic poradzić. Zakochałem się i próbowałem natychmiast tego wyzbyć, gdy tylko pojawiła się pierwsza objawa. Nic z tego. Czym bardziej chciałem wyzbyć się tego uczucia, tym bardziej się ono powiększało. A teraz on ma- ciężko przeszło mi to przez gardło- Eleanor i jest szczęśliwy. Muszę to zaakceptować. Nie mam innego wyboru. Ale tak, czuję się źle, paskudnie, makabrycznie. Jestem wyczerpany.
- Oj, LouLou. Tak mi przykro. Chciałbym cię pocieszyć, ale wiesz, raczej w niczym ci to nie pomoże- uśmiechnął się lekko Zayn. Uśmiechnąłem się lekko i do niego przytuliłem. 
- Tylko błagam, nie mówcie Louisowi o tym.
- Wiesz, że kiedyś musisz powiedzieć, prawda?- powiedział Liam i tak, zdawałem sobie z tego sprawę.
- Tak, ale jeszcze nie teraz.
- Wiesz, jakbyś kiedykolwiek chciał to opowiedz nam jakieś Larry Moments czy coś. Niall aka Larry Shipper numer jeden ladies and gentlemans!- krzyknął i dom wypełnił śmiech całej naszej czwórki.

 Posiedzieliśmy razem jeszcze z dwie godziny oglądając Pitch Perfect oraz rozmawiając. Poprawili mi wtedy humor i wiedziałem, że nie jestem w tym tak do końca sam. Można nawet powiedzieć, że spadł mi kamień z serca, gdy im się do tego przyznałem. Pierwszy raz mówiłem o tym komuś otwarcie i cieszyłem się, że byli to, jak się okazało, wspaniałomyślni chłopcy z zespołu.

~*~

Właśnie wybiła 6 rano, a my przybyliśmy do studia radiowego Grimmy'ego. Raczej nie różniła się niczym od innych. Jakaś, zbyt skomplikowana dla mnie, klawiatura z mialiardem przycisków do pierdyliarda rzeczy. Obok, na tym samym mahoniowym biurku, stał mikrofon prezentera. Za szybką zaś było przygotowane pięć mikrofonów i metalowych, z poduszką w jakieś chińskie wzory, krzesła. Skromnie i dość przytulnie.

- Cześć, jestem Nicholas Grimshaw i dziś będę przeprowadzał z wami wywiad- przywitał się prezenter z ogromnym uśmiechem.
- Hej Grimmy!- krzyknąłem i przytuliłem się do niego.- To jest kolejno Zayn, Liam, Niall i Louis- przedstawiłem ich, a oni się przywitali.
- Czuję się urażony, że postawiłeś mnie na końcu Haroldzie- fuknął żartobliwie Louis.
- Co jest?- zapytałem pozostałych, którzy patrzyli na mnie z uniesionymi brwiami. Nie powiem, wyglądało to dość komicznie.
- Hmm, no nie wiem, jakoś nie raczyłeś nam powiedzieć, że go znasz?- spytał sarkastycznie Liam.
- Oops, musiało mi to wylecieć z głowy. Poznaliśmy się chyba jakieś pół miesiąca temu czy więcej- uśmiechnąłem się. Wzruszyli ramionami jak jedna matka, bo najwyraźniej więcej ich nie obchodziło.
- Tak w ogóle, to Grimmy, do czego służą te przyciski i jak ty to możesz ogarniać?- zapytałem zaciekawiony, na co ten wybuchł śmiechem.
- Siadaj, pokażę ci- przysunąłem sobie krzesło. Ten spojrzał na mnie i mrugnął, a następnie wrócił do mówienia.- Lewa część ma numerki. Na ekranie tego mini komputerka czy czegokolwiek masz utwory, wpisujesz liczbę, a utwór zapisany pod nim zostaje puszczony na antenie. Musisz wpisać 3 liczby, bo jest tu prawie 800 utworów, więc jak masz załóżmy numer jeden, to musisz z przodu po prostu dopisać dwa zera.
- Ale to jest czadowe! Ale co wy macie w głowach jakieś zdjęcie czy coś, że ogarniacie co puszczać i jaki to numer?
- Siedząc tu dzień w dzień trudno jest tego nie pamiętać, ale w razie czego zawsze zapisuję sobie utwory i liczby na kartce- mówiąc to, sięgnął po leżącą napzreciwko kartkę.- To są utwory na dziś.

Kątem oka spostrzegłem, że cała czwórka, zapewne nie mająca nic do roboty, przygląda się naszym poczynaniom spod kubków od kawy, która zapewne leżała gotowa jak przyszliśmy, ale ja jej po prostu nie zauważyłem.  Nie przepadam za nią, więc odmówię sobie. Ucieszył mnie za to fakt, że póki co plan idzie jak chcieliśmy.

- Oo, nasz utwór- wskazałem palcem na kartce.- Możemy go włączyć bez bycia na antenie?
- Yup. Numer 274- powiedział. Szturchnąłem go palcem w nos, a ten zwinnie go złapał w swoją dłoń.
- Nie-e. Numer dwieście siedemdziesiąt cztery. Dwa, siedem, cztery. Dwa jest o tuuuu- przedłużył ostatnie słowo i nakierował mnie palcem na odpowiedni przycisk.
- Hej, poradzę sobie sam, łapska precz!- walnąłem go w dłonie. Ten nie pozostał dłużny i już po chwili toczyliśmy wojnę. Odwróciłem się nie przestając go bić, w celu poszukania jakiejś pomocy w zwycięstwie. Po chwili uradowany znalazłem popcorn. Nie będę wnikał co je Nick na śniadanie. Jedną ręką szybko chwyciłem garść i rzuciłem mu nim prosto w twarz.
- Ty mały skrzacie!- krzyknął Grimmy, ale można było dostrzec nutkę rozbawienia.- Nie wiesz z kim zadzierasz- rękoma chwycił mnie za ramiona i przyciągnął ku sobie, ale gdy tylko ustałem, to znów mnie powalił, tym razem na ziemię.

Zaczęłiśmy się siłować i, jak się spodziewałem, Nick był lepszy. Chwilę zajęło mu, by przygwoździć moje ręce do ziemi, górując nade mną. Z niemałym wysiłkiem udało mi się wyswobodzić jedną rękę (możliwe, że go wtedy ugryzłem, ale ważne, że zadziałało, prawda?). Chciałem zasłonić mu oczy, więc położyłem dłoń na rego twarzy. Pierwszy raz moje wielkie dłonie okazały się dobre. No może drugi... nieważne. Zacząłem się chichrać i krzyczałem- Lou! Superbohaterze! Biedny człowiek w potrzebie!

Odcyhliłem głowę i spojrzałem na niego. Rozbawiony wstał i biegł, udając, że jedzie na koniu. Starałem się nie myśleć jak seksownie wygląda udając, że kogoś ujeżdża w mocno opiętych bordowych spodniach i białej koszulce z wielkimi dziurami zamiast rękawów (Nie, znowu obalam stereotypy. Geje nie zawsze znają się na modzie i nazwie każdego możliwego koloru i rodzaju ubrania), ale to było mało możliwe. Nawet lesbijka powiedziałaby, że to gorące, no przysięgam.

Szybkro potrząsnąłem głową, aby o tym nie myśleć i spojrzałem na Louisa, który pochylał się teraz nad Nickiem i  miał ręce na jego dłoniach, próbując mnie uwolnić.

- Nieee! To mój chłopak, sio!- krzyczał Nick. Lou również postanowił grać i powiedział- Wcale nie, on jest mój ty wredny gwałcicielu.- Po tych słowach prezenter wstał. Otrzepał ubrania z kurzu.
- A więc mówisz, że Harry to twój chłopak i go kochasz?- uśmiechnął się chytrze. Louis chyba zauważył, że już nie mówił tego w formie żartu, widząc moje lekko rozszerzone gałki oczne (okej, może jednak  szanowny Nick nie przedstawił mi całego planu), i chciał już coś powiedzieć, ale wtedy drzwi się otworzyły i wszedł jakiś mężczyzna.

- Grimshaw, audycja!- powiedział i, nie czekając na odpowiedź, opuścił pomieszczenie. Wszyscy wstaliśmy i zajęliśmy bez słowa miejsca. Prezenter uniósł palec do ust dając znak, żebyśmy nic nie mówili. Czyli
mikrofony są już włączone. Audycji czas start.

- Hej hej Grimmers! Nadszedł czas na audycję z panem Nicholasem Grimshawem, zgadza się!- zapowiedział i włączył przycisk z perkusją, zwiastującą jakieś newsy.- Mam dla was niespodziankę! Jest dziś ze mną One Direction! Powitajcie ich gorąco!- w słuchawkach usłyszałem tym razem dźwięk oklasków.- Po naszym krótkim wywiadzie dam wam znać i będziecie mogli dzwonić i zadawać pytania.
- Cześć wszystkim!- przywitałem się, a chłopcy, chórem za mną, powiedzieli "cześć".
- Zacznijmy od rzeczy ogólnych. Jak się macie? Podekscytowani w związku z nową trasą, która zaczyna się za jakieś 3 miesiące?
- Mamy się dobrze, dziękujemy- zaczął Liam.
- Taak, jesteśmy pozytywnie zakręceni z trasą- dopowiedział Zayn.
- Będziemy podróżować po tylu wspaniałych miejscach! W życiu nie pomyślałbym, że odniesiemy taki sukces, za co jestem wdzięczny każdemu pojedynczemu fanowi. Mam też nadzieję, że będzie tym razem więcej męskich fanów. Lubię ich widzieć i czuć, że oni też nas lubią.- zaśmiał się Niall.
- Które z tych państw chcecie najbardziej zobaczyć i dlaczego?
- Włochy. Zawsze chciałem tam pojechać- zaczął Zayn.
- Ja Hiszpanię. Wiecie, piłkarze i te sprawy. Może któregoś z nich poznam, kto wie.- zabrał głos Niall.
-  Zdecydowanie Meksyk. Mają ciekawą kulturę, taaak.- tym razem powiedział Liam.
- Ja chyba Francję. Chcę zobaczyć miasto miłości- zaśmiał się Harry.
- Ja jestem nakręcony na Japonię. Mają fajne piżamy, które noszą czy coś- na koniec odpowiedział Louis.
- Jak widzę, każdy z was chce zobaczyć coś innego, fajnie. Wracając do twoich słow, Niall. Tych, że macie nadzieję, że pojawi się wiecej chłopaków. Jest w tym jakiś ukryty sens czy coś?- zapytał Grimmy z tym znanym uśmiechem. On coś kombinuje. O nie.
- Nie, po prostu miło jest ich widzieć i w ogóle to jest inaczej niż z dziewczynami. Tak jakoś- Payno odpowiedział.
- Ach, na pewno? Bo wiecie, byliście dziś wcześniej i Louis powiedział, że kocha Harrego, więc myślałem, że może jednak- z zaskoczenia zacząłem krztusić się wodą, którą właśnie piłem.
- Coo? Nic takiego nie powiedziałem. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i tyle. Poza tym mam dziewczynę- sprostował zdenerwowany Lou. Łza pojawiła się w moim oku, ale szybko zamrugałem oczyma.
- Sorki stary, po prostu... Wiesz jak to jest. Zazdrosny chłopak się we mnie włącza- Grimmy. Co. Ty. Gadasz. Nie. Ogarniam.
- Słucham?- zapytał zdziwiony Louis.- Co masz na myśli przez to?
- Harry ci nic nie mówił? Jesteśmy razem.- wypowiedział te słowa tak spokojnie... Zaraz zaraz. C O ?! Gwałtownie spojrzałem na niego zszkowany myśląc, że może zaraz powie, że to był tylko żart, ale się na to nie zapowiadało. Zatłukę tego bałwana jak tylko audycja się skończy, no obiecuję. Chłopacy spojrzeli zszokowani na mnie. Świetnie, co ja im do cholery powiem?
- Ym, wyleciało mi z głowy- wymrukał Lou, udając, że wszystko jest w porządku i o tym wie.
- Dobra, cóż, czas nam szybko zleciał i nie mamy już czasu, więc podziękuję wam za ten wywiad. A teraz pora połączyć się z fanami. Dzwońcie i pytajcie!- powiedział Nick. Patrzył on na ekran i wpisał jakiś numerek.- Hej Ashley, dawaj swoje pytanie!
- Cześć chłopcy. Pytanie do Harrego. Od kiedy jesteście razem z Nickiem? Ach, no i kocham was.- zakłopotałem się na to pytanie i nie wiedziałem co zrobić. Było już za późno, aby obrócić to w żart.
- Jakiś tydzień. My cię też kochamy- starałem się opanować drżenie głosu. Prezenter szybko się z nią pożegnał po krótkim "dziękuję" i połączył się z kolejną osobą.
- Jestem Shana. Znowu pytanie do Harrego, co raczej nie jest zaskoczeniem. W przeciwieństwie do tego, co usłyszeliśmy chwilę temu. A więc, od kiedy jesteś gejem i jak się o tym dowiedziałeś?- wpadłem, od razu pomyślałem.
- Ymm, właściwie, to nim nie jestem. Znaczy... jestem bi- pomyślałem, ze to będzie rozsądniejszym rozwiązaniem.- Od niedawna właściwie i tak ymm, po prostu, jakoś się dowiedziałem...- o tym, że jestem chłopakiem pieprzonego Grimshawa. Następnie były tylko jakieś dwa pytania od innych osób- Jedna pytała o miejsca, w których najczęściej przebywamy, a druga o kolor majtek, jaki mamy teraz na sobie. Jednak dziewczyna po nich dopiero mnie zadziwiła. Tego bym się nie spodziewał.
- Cześć, nie oczekuję jakiejś odpowiedzi czy coś, ale nieźle mnie zaskoczyliście. Louis, czy ty nie powinieneś był być gejem? I być z Harrym? Wy się kochacie, widać to po wzroku, jakim na siebie patrzycie. Sorki Lou, bardziej po Harrym to widać. Nick jest o wiele starszy od ciebie, Styles! I wiem, że kochasz Louisa i z wzajemnością, więc czemu do cholery się nie zejdziecie jak już obwieściłeś światu, że lubisz też chłopców. Jesteście ostro popierdoleni.- zakończyła swój monolog i słychać było, jak łapie powietrze po szybkim wygarnięciu nam wszystkiego. Louis coś odpowiedział, że on jest całkowicie hetero i raczej sam wie o tym kim jest i kogo kocha. Że powinna opanować trochę emocje, i że plecie jakieś wymyślone shipperowskie historie. Był zdenerwowany. Wręcz powiedziałbym, że wkurwiony. Lecz teraz nie miałem czasu o tym myśleć. Martwiłem się bardziej o to, co ja im powiem. I przede wszystkim, co ja powiem zarządowi, który zapewne już pruje ósme poty próbując zrobić z tego wkręt.

_________________________________________________________________________________

HEEEJ
SORKI, ŻE TAK DŁUGO. MYŚLAŁAM, ŻE W WAKACJE BĘDĘ MIAŁA WIĘCEJ CZASU, NO BO NO... WAKACJE, ALE JEDNAK JEST ZUPEŁNIE NA ODWRÓT. ZNOWU SIĘ SPÓŹNIŁAM I BAAARDZO PRZEPRASZAM. TEN ROZDZIAŁ JEST ZNACZNIE DŁUŻSZY W PORÓWNANIU Z POZOSTAŁYMI, WIĘC MOŻE CHOCIAŻ TAK NIECO WAM TO WSZYSTKO ZREKOMPENSUJE.
MAM NADZIEJĘ, ŻE WAKACJE MIŁO SPĘDZACIE. TELL ME GDZIE JEDZIECIE I JAKIE MACIE PLANY
WCZORAJ SPOTKAŁAM KLAUDZIĘ I JAK TO CZYTASZ TO POWIEM CI TO TYSIĘCZNY RAZ, ŻE BARDZO CIĘ KOCHAM I TO BYŁO TAKIE SJDHASKDA I W OGÓLE <3 p="">TERAZ JUŻ POSTARAM SIĘ ZADBAĆ O TO, ŻEBYM PISAŁA ROZDZIAŁY NA WYZNACZONY TERMIN.
BTW JEST JUŻ PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ NA WATTPADZIE I NIE DAWNO SURPRISES BYŁO NAWET W PIERWSZEJ 100 W FANFICACH, WIĘC WOOOOW, DZIĘKUJĘ WAM TAK BARDZO, A NIEDŁUGO 2K TUTAJ :"")

DŻOŁK TAJM

DLACZEGO 5SOSFAMILY ZAWALA TESTY NA PRAWO JAZDY?

BO IDOLE ICH UCZYLI "DON'T STOP" OK OK HAHA XDD

PAPA MISIE

PS. JEŚLI NIE WIDZIELIŚCIE TO ZROBIŁAM JUŻ TRAILER [LINK]
WIEM, ŻE JAKIŚ MEGA NIE JEST, ALE NO CÓŻ.

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 12.

Był już wieczór, gdy zaparkowałem samochód na swojej posesji. Wyjąłem z kieszeni klucze i wszedłem do domu podśpiewując słowa świeżo napisanej piosenki. Zdjąłem i powiesiłem płaszcze przed wcześniejszym opróżnieniu kieszeni. Skręciłem w prawo do kuchni w celu zaparzenia sobie herbaty. Wstawiłem wodę i wsypałem do kubka zieloną herbatę. Odwróciłem się w celu posadzenia mojego tyłka na krześle, ale jak tylko to zrobiłem to podskoczyłem ze strachu. Przede mną stał, niezauważony aż do teraz, Louis. Opierał się o framugę wejścia ze skrzyżowanymi rękoma.
- Boże, Louis, nie strasz mnie tak!- powiedziałem i tym razem udało mi się usiąść.
- Przepraszam, nie chciałem- mówiąc to usiadł na krześle naprzeciwko mnie.- Jak sprawy z piosenką?
- Świetnie, szybko i sprawnie nam poszło i skończyliśmy dziś całą! Dasz wiarę? Słowa wręcz same z nas wypływały. Dopiero teraz zorientowałem się, jak zmęczony jestem.- ziewnąłem i przetarłem dłonią włosy.
- Super, cieszę się z tobą- szeroko się uśmiechnął.- Mogę ją zobaczyć?
- Jasne, czekaj, wyjmę ją- powiedziałem i otworzyłem swój notes, aby ją znaleźć.
- Co to za zeszyt?- Lou zmarszczył brwi.
- Ach, to tylko... mój notatnik z tekstami, nic takiego- machnąłem ręką. Notatnik aka pamiętnik z tekstami o Tobie, ale who cares, prawda? Louis już chciał coś powiedzieć, ale szybko podałem mu kartkę z piosenką. Wziął ją i zaczął ją studiować. Po minucie, a może dwóch, odezwał się.
- Harry, to jest... niesamowite. Serio, wow. Musimy mieć ją na płycie.- podniósł na mnie wzrok.- Czasem zastanawiam się skąd masz w głowie takie teksty.
- Z doświadczenia, tak sądzę- wzruszyłem ramionami.
- Tak?- zafascynowany położył głowę na dłoniach.- Więc czego dotyczy ta?
- Ermm... ta jest o...- cholera, co ja mogę powiedzieć?!- Większość tekstów była Ryan'a.
- A ta twoja część. O czym była twoja część?
- Cóż, moja była... O początkach sławy, wiesz, taki trochę strach przed nowością, ale również zafascynowanie i... jakby wolność, ale też tęsknota za rodziną.- uśmiechnąłem się. Kłamstwo idzie mi lepiej, niż myślałem.
- Ach, to ma sens. Nieźle, też się podobnie czuję- uśmiechnął się. Usłyszałem piknięcie, więc wstałem i zalałem wodą herbatę. Ponownie usiadłem i upiłem łyk herbaty. Zdecydowanie tego mi było trzbea.- Powracając do ranka...
- Tak, Louis?
- Pamiętasz, że byłem na randce, prawda?- momentalnie mina mi zrzędła i odłożyłem herbatę. W razie poparzenia.
- Tak, powinienem coś wiedzieć?- jasne, bądź debilem.
- No więc no... Byliśmy w restauracji i było tak miło i w ogóle... I potem Eleanor powiedziała, że nie jest głupia i wie, że muszę coś z nią uzgodnić i... Zapytałem ją czy będzie ze mną- na te słowa mój żołądek wywinął koziołka.- I ona wtedy wiesz co? Wybiegła! Wybiegła do toalety i zaczęła rzygać, cholera!- czułem, jakby kamień mi spadł z serca, ale zaraz chciałem pobić mój umysł za zbyt szybką analizę.- Pomyślałem "stary, to już koniec, ona dobitnie ci odmówiła", ale jak już przestała.. no ten tego, to wtedy przeprosiła i powiedziała, że to pewnie przez połączenie jej obiadu i restauracyjnego żarcia i... i... zgodziła się, cholera, zgodziła! Wciąż nie mogę w to uwierzyć, Hazz!- promieniał jak małe dziecko, które dostało lizaka. Ba! Cały wór lizaków. Nie chcąc wyjść na chamskiego, zmusiłem się na uśmiech i wydusiłem.
- Brawo. Należało ci się.
- Dziękuję- wstał i podbiegł, żeby mnie przytulić. Wtedy przypomniałem sobie plan Nick'a i pomyślałem, że w sumie nie był taki głupi. Raz kozie śmierć.
- Louis.
- Tak?
- Za dwa tygodnie mamy wywiad dla radia BBC z Nick'iem.

_________________________________________________________________________________
HEJ HEJ
WIEM, PRZEPRASZAM, BO JEST BEZNADZIEJNIE KRÓTKI I JESZCZE SPÓŹNIONY O CAŁY TYDZIEŃ. NIE MAM NIC NA SWOJE USPRAWIEDLIWIENIE, WIĘC TYLKO PRZEPRASZAM, ALE JAKO, ŻE MAMY WAKACJE TO POPRAWIĘ SIĘ I NAPISZĘ WAM KOLEJNY SZYBCIEJ (MAM NADZIEJĘ).
UDAŁO MI SIĘ Z OCENAMI I MAM ŚREDNIĄ 5.0 ! NIE JEST TAK ŹLE :D

A JAKĄ WY MACIE ŚREDNIĄ?
PODEKSCYTOWANI CO DO WAKACJI?
PLANY, GDZIE JEDZIECIE?

TELL ME TELL ME HEHEEHEHEHEHEHEHEHEHE

JOKE TIME

*TEŚCIOWA ROZMAWIA Z ZIĘCIEM* TEŚCIOWA- DLACZEGO MASZ MOJE ZDJĘCIE NA KOMINKU? ZIĘĆ- ŻEBY SIĘ DZIECI DO OGNIA NIE ZBLIŻAŁY

LEL XDD PAPAPA
PS. NIEDŁUGO BĘDĄ 2 TYSIĄCE! JEJU, NIE SPODZIEWAŁABYM SIĘ. POZA TYM JAK DOBRZE PÓJDZIE TO NA WATTPADZIE TYSIĄC TEŻ SIĘ ZBLIŻA, WOLNIEJ, ALE ZBLIŻA!

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 11.

Przez całą drogę powrotną myślałem o jego planie. Liczyłem wszystkie za i przeciw. Nie wydawał się taki zły i może mógł nawet udać. Wszedłem do domu, ale nikogo tam nie zastałem. Randka wciąż trwa. Pewnie bym się o to martwił, ale byłem pod wpływem alkoholu i po całej nocy marzyła mi się tylko drzemka. Nie siliłem się nawet o zdjęcie ubrań. Będę martwił się o wszystko jutro.

~*~

Obudził mnie dźwięk dzwonka. Jęknąłem i na ślepo go znalazłem.

- Halo?- zapytałem zachrypniętym głosem.

- Widzę, że obudziłem szanownego pana, ale z przykrością muszę powiedzieć, że musisz ruszyć swoje dupsko, bo dzisiaj mieliśmy się spotkać, tak?- odpowiedział mężczyzna. Gwałtownie uniosłem się do pozycji siedzącej. Totalnie o tym zapomniałem!

- Boże, dziękuję, ze mnie obudziłeś, bo prawdopodobnie zamiast mnie uraczyłoby cię powietrze.

- Nie ma za co.- zaśmiał się.- To co? U mnie w domu, tak? Wysłałem ci już adres.

- Jasne. To za godzinę?- pytałem, jednocześnie wzrokiem przeczesując stos ubrań w poszukiwaniu czegoś dla siebie na dzisiaj.

- Oczywiście Hazz. Wypij dużo kawy! Cześć.- powiedział i zanim zdążyłem się pożegnać, ten już zakończył rozmowę. 

~*~

W przeciągu 15 minut zdążyłem wziąć kąpiel, ubrać się i ogarnąć włosy chociaż do minimum, bo, jak na złość, sterczały w każdą możliwą stronę. Zszedłem pośpiechem na dół. Jako, że do jego dzielnicy jechało się koło 40 minut, nie miałem czasu na pożądne śniadanie. Zgarnąłem jabłko i zacząłem zakładać buty.

- Wybierasz się gdzieś?- usłyszałem głos. Przestraszyłem się. Przez ten cały pośpiech na śmierć zapomniałem, że nie mieszkam w tym domu sam.

- Tak, tak. Idę pisać piosenkę z Ryan'em, nie pamiętasz?- szybko wymamrotałem.

- Achh, racja! Tylko wiesz, śniadanie mógłbyś zjeść.- przewróciłem oczami na te słowa.

- Nie mam czasu. I tak już zaspałem.

- Hej, muszę ci coś powiedzieć odnośnie wczoraj. Ja...

-Opowiesz jak wrócę, teraz nie mam czasy, narka!- powiedziałem, szybko zabrałem jabłko i notes z tekstami, a następnie wyszedłem. Chociaż korciło mnie jak licho, by dowiedzieć się, co wczoraj się wydarzyło, nie mogłem pozwolić na siebie czekać, bo dostałbym zawału, czy odmówiłaby, czy wręcz przeciwnie. 

~*~

Jakimś cudem udało mi się przedrzeć przez miasto w wyznaczonym czasie i się nie spóźnić. Włożyłem zeszyt do kieszeni płaszcza i wyszedłem z auta. Szybko rozglądnąłem się po okolicy, która zdecydowanie wyglądała jak jedna z bogatszych, ale jednocześnie posiadała wiele uroku. Chciałem zadzwonić do drzwi, ale mężczyzna był szybszy i zdążył mi je otworzyć.

- Nie spóźniony, a to ci niespodzianka!- krzyknął na powitanie.

- Taa, mi tez miło cię widzieć.- wywróciłem oczami, ale uśmiechnąłem się. Zdjąłem buty i płaszcz, poprzednio wyjmując z niego notesik, a następnie ruszyłem za Ryan'em. Udaliśmy się do ogromnego pomieszczenia, zapewne będącego salonem. Ściany były w kolorze ciemnego brązu, a na nich ramki z różnymi wyróżnieniami i dyplomami. Z lewej strony znajdowała się kanapa. Chyba rogówka, ale ze mnie taki znawca, że uciąć za to głowy sobie nie dam. Usiedliśmy na niej, a notatnik położyłem na szklanym stronie przed nami. 

- Na początek pokaż co tam masz.- powiedział Ryan i wziął go ze stołu.

- Nie krępuj się.- odpowiedziałem sarkastycznie.

- Tak właśnie robię.- otworzył zeszyt na przypadkowej stronie i zaczął czytać tekst.- Hmm, to jest mdłe.- przewrócił kartkę.- To jest zbyt smutne... to brzmi niczym orgia...- zatrzymał się na jakimś tekście i uśmiechnął się dziwnie, na co zmarszczyłem brwi.- A tak w ogóle, jak tam u ciebie i Lou? Zeszliście się już?- Spytał, co mnie spraliżowało. Acha, no i jeśli pominąłem ten fakcik, to sławne osoby wiedziały o mojej orientacji. W końcu przy nich udawać byłoby dość żałośnie.

- Ja wcale nie...

- Louis, o Louis. I wish you were here with me. Everything is better with you. Maybe you don't know I can't fight the feeling and every night I feel this love for you. Tak, zdecydowanie "ty nie".

- Cholera- mruknąłem onieśmielony. Na śmierć zapomniałem, że mam tam takie rzeczy.

- Dobra, nie chcesz mówić, to nie mów. Nie moje sprawy. Ale wiesz co?

- Hmm?- uniosłem pytająco brwi.

- Ten tekst jest całkiem niezły. Możemy go przerobić plus dodać resztę zwrotek.

- Okej, więc zabierajmy się do pracy!- klasnąłem w dłonie i zaczęłiśmy tworzyć. Po jakichś 5 godzinach udało nam się stworzyć naprawdę dobrą piosenkę z moich i Ryan'a wycinków. Teraz refren brzmiał nieco mniej Louisowato.

Right now
I wish you were here with me.
'Cause right now
Everything is new to me.
You know I can't fight the feeling
And every nigh I feel it.
Right now
I wish you were here with me.

_________________________________________________________________________________

HEJA! PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI, NASTĘPNY POSTARAM SIĘ ZROBIĆ DŁUŻSZY I WGL BĘDZIE WIĘCEJ AKCJI CZY COŚ, BO JUŻ OSTATNIE POPRAWKI I BĘDĘ MIAŁA CZAS :D 
JAK TAM WASZE OCENY, HMM?
I W OGÓLE TO DZIĘKUJĘ ZA WASZE KOMENTARZE. OSTATNIO NAWET POJAWIŁO SIĘ WIELU CZYTELNIKÓW NA WATTPADZIE, CO MNIE MEEEEGAAA CIESZY, NAPRAWDĘ! :") 
ACH, NO I TO JESZCZE NIEOFICJALNE, WCIĄŻ MYŚLĘ, ALE CHYBA ZROBIĘ DRUGI SEZON
A TAK OFICJALNIE TO MAM ZAMIAR ZROBIĆ JESZCZE W TYM TYGODNIU ZWIASTUN I NA PEWNO NA GÓRZĘ W ZAKŁADKACH POJAWI SIĘ DLA NIEGO MIEJSCE :)

JOKE TIME:

Chlopak do dziewczyny na imprezie: -Czesc, jestes wolna?-Nie, szybka.-A ja okno.

HEHEHE, BAJOOOO, KOCHAM WAS XX

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 10.

- Dowód poproszę.- powiedział napakowany ochroniarz.
- Czy ja ci wyglądam jak szesnastolatek, serio stary?- odpowiedział nieco zirytowany Nick.
- Ty nie, kolega tak.
- Ten tu kolega to sam Harry Styles i lepiej dla ciebie, żebyś go wpuścił. Jak nie, możemy iść do innego klubu i go nieco rozsławić. To jak?- przekonujący Nick, to lubię. 
- Wchodźcie.- mruknął. Uśmiechnąłem się do Grimshawa i szybko weszliśmy do środka. Od razu poczułem zapach męskich perfum zmieszany z potem. Bar był wypełniony różnorodnymi alkoholami, w lożach znajdowały się skórzane kanapy, a na środku do muzyki tańczyli faceci. Dalston Superstore* wydaje się odpowiednim miejscem dla mnie w tym momencie. 
- I jak wrażenia Hazz?- spytał Grimmy.
- Cóż, dobre wrażenia.
- Na taką odpowiedź liczyłem.- uśmiechnął się.
- Ale co ja powiem jutro mediom?
- Że twój przyjaciel gej zabrał cię tu i nie miałeś wyjścia.
- Wow, całkiem wiarygodne.- zaśmiałem się. Podeszliśmy do baru i zamówiliśny drinki. Barman był przystojny, to muszę przyznać. Miał czarne włosy, duże zielone oczy i kolczyk w wardze. Kolczyki są gorące. Miałem w głowie słowa Nick'a "zapomnij, poflirtuj, zaszalej", ale żeby dodać sobie odwagi musiałem najpierw wypić coś z procentami.
- Co sławny Harry Styles robi u nas jeśli można wiedzieć?- chłopak przyniósł i podał nam napoje, a następnie oparł się na łokciach. Upiłem łyka i odpowiedziałem:
- Powiedziałbym ci, ale mama zabrania mi rozmawiać z nieznajomymi.
- Och, gdzieżby moje maniery. Trevor jestem.- uśmiechnął się i mogłem zobaczyć po prawej stronie jego policzka dołeczek.- Poza tym raczej i tak złamałeś już tą zasadę wiele razy.
- Hmm, niewykluczone. Tak więc przyszliśmy zaszaleć. Zrobić to, co robi się na imprezach.- wzruszyłem ramionami.
- Uprzedzam, nie, nie jest moim chłopakiem, więc możesz go brać.- powiedział Nick z przebiegłym uśmieszkiem.
- Stary, ranisz moje uczucia!- teatralnie przyłożyłem dłonie do serca i udałem zdruzgotanego.
- Pff, ten starzec nie wie, co traci.- mrugnął Trevor.- Myślałem, że przyszedłeś tu z nim do towarzystwa, a tu taki bonusik, że jednak jesteś gejem.
- Jak dobrze, że nie ma tu żadnych fanek. Wreszcie mogę być sobą.- wyrzuciłem ręce do góry. Gadaliśmy tak przez ogrom czasu, zdążyłem wtedy wypić 3 drinki. Mocna głowa czasem się przydaje. Miło się rozmawiało z Trevorem, był naprawdę przystojny, miły i zabawny. Zaprosił mnie do tańca i zgodziłem się.
Przecisnęliśmy się przez tłum spoconych, tańczących lub całujących się mężczyzn. Przyciągnął mnie do siebie i chwycił dłońmi za talię.
- Muzyka jest szybka, ale serca biją wolno. Osobiście wolę tańczyć jak nasze serca.- wyszeptał mi do ucha i tak, to było gorące i romantyczne. Pokiwałem głową na znak zgody i położyłem dłonie na jego szyi.

Bujaliśmy się powoli przez kilka, a może kilkanaście minut. Było przyjemnie. Po chwili zaprzestał się ruszać. Popatrzył mi prosto w oczy i zaczął się pochylać. Zapewne odmówiłbym, gdybym nie miał w sobie alkoholu. Jego usta otarły się o moje i zaczął powoli nimi poruszać. Przez nagły przypływ adrenaliny przygryzłem jego wargę i otworzył delikatnie usta, więc wsunąłem swój język. Znaleźliśmy wspólną harmonię. Po chwili pocałunki stały się bardziej namiętne. Cieszyłem się tymi chwilami póki mogłem. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie.
- Nieźle całujesz, Styles. Dasz mi swój numer? Będziemy mogli się kiedyś jeszcze spotkać.- powiedział, a ja bez wahania wymieniłem się z nim numerem. Zapewne będę potem żałował, ale teraz? Nie dbam o to.
Odszedłem w celu znalezienia Grimmy'ego. Trwało to dość długo, ale w końcu zauważyłem go. Całował się z dwoma jakimiś chłopakami. Wooow, trójkąt z Nick'iem jest gorący. Boże.

Oderwali się od siebie chwilę po moim przyjściu. Nick praktycznie od razu mnie zauważył, więc pożegnał dwóch nieznajomych i podszedł do mnie.

- Gdzie Trevor?- zapytał.
- Właściwie to nie wiem. Chyba wraca już do domu.
- Och, okej. I jak, działo się coś pod mą nieobecność?
- Na pewno nie było żadnego trójkąta.- zaśmiałem się.- Ale tak, zatańczyliśmy, a potem mnie pocałował.
- Czyli noc udana jak rozumiem?
- Yep. Jest już późno, może powinniśmy wrócić?- zapytałem, a on spojrzał na godzinę i zgodził się. Wyszliśmy z klubu. A Lou jest teraz z El na randce i wyzna jej miłość, mówiła moja pierdolona świadomość. Jęknąłem.
- Coś nie tak?- Grimmy zmarszczył brwi.
- Przypomniało mi się, co może teraz robić Louis.- mruknąłem.
- Ach, właśnie. Przyszedł mi do głowy pewnien genialny, skromnie mówiąc oczywiście, pomysł.- pochwalił się.
- Na co czekasz? Mów!

~*~

Louis POV

Podjechałem pod dom Eleanor. Jestem strasznie zdenerwowany. Co jak nie czuje tego co ja? Co ona wtedy o mnie pomyśli?

Ubrałem się w garnitur i uczesałem grzywkę do góry. Miałem mało czasu, więc nie mogłem zrobić żadnej kolacji, plus nie umiem gotować, więc musiałem stawiać na tradycyjną restaurację.

Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi i po chwili wyszła El. Miała rozpuszczone włosy i czarną, przepasaną bordowym paskiem talię, sukienkę. Buty miała na obcasie, w kolorze paska. Zamknęła drzwi i włożyła klucz do swojej białej kopertówki.
- Hej- uśmiechnęła się do mnie.
- Cześć.
- Z jakiej to okazji mnie zapraszasz? Nie dostałam żadnej wiadomości od zarządu.
- I nie powinnaś. Później się dowiesz, chodź.- podałem jej rękę. Ujęła ją w swoją, drobniutką i miękką. Otworzyłem jej drzwi do samochodu. Podziękowała mi i usiadła.

~*~

- Rezerwacja?
- Tomlinson, Louis Tomlinson.- kobieta przebiegła wzrokiem po kartce.
- Dobrze, rezerwacja jest. Stolik 25 , prosto i na lewo. Życzę smacznego.- uśmiechnęła się. Podziękowaliśmy i poszliśmy w wyznaczonym kierunku. Odsunąłem jej krzesło, a następnie kelner przyniósł nam kartę dań. Zamówiłem sobie Cornish pasty* i kawę Latte Machiatto, a dla Eleanor placek Crumble* i zieloną herbatę. Po jakichś 20 minutach kelner wrócił z naszym zamówieniem. Ciągle rozmawialiśmy na przeróżne tematy i śmialiśmy się. Panowała dość luźna atmosfera.

Gdy zjedliśmy posiłki wiedziałem, że muszę to zrobić zanim wyjdziemy. Czułem, że pocę się ze stresu.
- Erm, El, mogę cię o coś zapytać?
- Jasne. O co chodzi?- uśmiechnęła się zachęcająco.
- Chodzi o powód przyjścia tutaj...
- Tak?- przerwała mi. 1, 2, 3, dziś zwycięzcą...
- Chciałbym naprawdę z tobą chodzić. co ty na to?- wydusiłem na jednym tchu. Nagle brunetce zniknęły kolory z twarzy.
-Ja... przepraszam Lou!- krzyknęła i wybiegła do łazienki.

... na pewno nie będziesz ty.

_________________________________________________________________________________

Dalston Superstore- klub gejowski w Londynie
*Cornish pasty- zapiekany pieróg nadziewany wołowiną, ziemniakami, cebulą i brukwią
*Crumble- zapiekany placek z owocami pod kruchą warstwą ciasta

_________________________________________________________________________________

HEJ, JESTEM JUŻ Z NOWYM ROZDZIAŁEM! :)
SORKI, ŻE CZEKALIŚCIE AŻ DWA TYGODNIE. MIAŁAM TERAZ POPRAWY I OGÓLNIE ZAWIESIŁA MI SIĘ JAKBY WENA.

DZIĘKUJĘ ZA MOTYWUJĄCE KOMENTARZE, NAWET NA WATTPADZIE POJAWIAJĄ SIĘ CZYTELNICY (CO MNIE MEGA CIESZY)

NIE PRZEDŁUŻAM

JOKE

Jaki przedmiot szkolny ma najwięcej SWAGU . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . B YOLO GIA


PS. JAK TAM, OCENY POPRAWIONE?! XD

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 9.

O cholera! Czy Zayn właśnie zasugerował mi, że... że widać jak kocham Lou? Przez głowę przeleciało mi mnóstwo myśli

"Jak bardzo to widać?"

"Od kiedy o tym wie?"

"Czy reszta chłopaków też się dowiedziała?"

"Zarząd ma podejrzenia?"

Za dużo tego jak na jedną chwilę. Głowa natychmiast zaczyna mi pulsować.

- Halo, ziemia do Harolda! Jestem tutaaaaj!- Louis machnął mi przed twarzą ręką.

- Przepraszam, zamyśliłem się.

- Na temat?- przechylił delikatnie głowę. Co by tu powiedzieć.

- Piszę jutro piosenkę z Ryan'em.

- To wspaniale!- krzyknął.- Zaraz, z jakim Ryan'em?

- Z OneRepublic- zaśmiałem się.

- Ach, no tak, kiedyś coś wspominałeś, że chciałbyś z nim coś napisać. To tym bardziej mamy co opijać!

- Nie obraź się, ale jakoś nie mam ochoty, chciałbym się trochę przespać, bo wciąż jestem zmęczony.

- A, właśnie. Jeszcze raz coś takie odpierdolisz, a cię osobiście zamorduję!- pogroził mi palcem, na co wywróciłem oczami.- Czemu się tak w ogóle nie wyspałeś? Nick zapewne nie próżnował.- prychnął.

- Lou, czyżbyś był zazdrosny?- wymsknęło mi się z ust.

- Nie, nie, nie! Nie mam o co, tylko pytam, bo wiesz, jakoś z nikim nie spotykałeś się od...- zastanowił się przez chwilkę.- jakiegoś roku, więc w sumie byłoby fajnie.

- Cóż, to chyba Cię rozczaruję, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi.- udawałem, że wcale nie dotknęły mnie jego słowa. Bądź co bądź, miałem cichą nadzieję, że powie "Harry, ja Cię kocham ponad wszystko. Bądź ze mną, proszę." Wiem, jestem głupi.

- Pewnie plotkowaliście o swoich crush'ach. No chyba, że postanowiliście zostać friends with benefits*.- o mało się nie zakrztusiłem na te słowa.

- Żartujesz sobie, co?- zaśmiał się, więc znałem już odpowiedź.- Co za cham z Ciebie!

- Ojj, Hazz, spokojnie. Właśnie, na pewno masz kogoś na oku.- rozłożył się na łóżku.- Poowiedz mi!

- Nikogo.- Ciebie.

- Patrz, bo uwierzę.

- Nie chcę o tym gadać, proszę?- popatrzyłem błagalnie.- Teraz idę spać, bo padam, dobranoc!

- Dobranoc.- uśmiechnął się i pomachał mi.

Wpadająć do swojego pokoju, od razu padłem na miękką pościel. Otuliłem się nią szczelnie i próbowałem zasnąć, ale nie udawało mi się to. Ciągle myślałem, co się dziś wydarzyło. Skoro Zayn wie, to reszta pewnie też. O matulu. Jestem aż tak niedyskretny? Cóż, na tyle, żeby Louis się nie zorientował. A może ta cała Eleanor miała też rozkochać w sobie Louis'ego? Może zarząd też to zauważył i postanowił dmuchać na zimne? Właśnie, ta cholerna Calder. Co ona ma, a czego ja nie? Ach, no tak. Jest kobietą. Może naprawdę zastanowię się nad zmianą płci. Myślałbym pewnie o tym przez kolejne godziny, gdybym nie usnął ze zmęczenia.

~*~

Promienie słońca zaczęły mnie powoli razić, więc zdecydowałem się wstać. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 15. Dość długo spałem. Postanowiłem wziąć prysznic i się przebrać.

Zszedłem na dół, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Gość z pizzeri, odezwał się mój głodny brzuch.

- Dobrze, że wstałeś, nie muszę Cię budzić- uśmiechnął się Lou.

- A lody masz?

- W zamrażalce- wyszczerzył się.

- Hurra Lou!- podskoczyłem i wziąłem kawałek pizzy z pepperoni.

~*~

Po jakiejś godzinie pizza i lody zniknęły w naszych brzuchach. Byliśmy w trakcie oglądania jakiegoś filmu, na który nie zwracałem uwagi. Wolałem rozkoszować się siedzącym obok Lou. On chyba też był gdzieś daleko myślami. Postanowiłem zapytać.

- Co jest?- odwrócił się i widziałem w jego oczach, że się wachał.

- Bo wiesz... mówiłem wczoraj, że podoba mi się El, pamiętasz?- och, zły temat biiip.

- Tak. Co w związku z tym?- Jak mógłbym tego nie pamiętać.

- Chciałbym jej powiedzieć, znaczy się, zdecydowałem, że jej o tym powiem.- zająkał się.

- Kiedy?- w oczach zbierały mi się powoli łzy, które starałem się ukryć.

- Ermm, dziś.- spuścił głowę.- Mogę?

- Jasne, przecież nie będę Ci mówił z kim masz się spotykać.- powiedziałem trochę zbyt ostrym i chłodnym głosem.- Baw się dobrze.- mówiąc to, odszedłem na górę i zacząłem płakać. Jeden dzień potrafi rozwalić wszystko. I to dosłownie. Nie wiem jak można mu się oprzeć, ale mam głęboką nadzieję, że ona się nie zgodzi.

Od: Harry Styles
Nick, pracujesz dziś?

Od: Grimmy
Jestem cały twój .

Od: Harry Styles
Doskonale.

_________________________________________________________________________________

HEJOŁ. MAM NADZIEJĘ, ŻE YMM... NIE ZWALIŁAM GO AŻ TAK BARDZO.
DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE, JESTEŚCIE SŁODCY HIHI

!PYTANIE DO WAS!

OSTATNIO MYŚLAŁAM NAD TYM FF I TAK POMYŚLAŁAM CZY NIE ZROBIĆBY DRUGIEGO SEZONU, BO WPADŁAM NA PEWIEN POMYSŁ I MOGŁABYM KONTYNUOWAĆ, WIĘC MOŻECIE NAPISAĆ CO MYŚLICIE C:

JOKE TIME

PO CZYM POZNAĆ, ŻE 10,05ZŁ JEST ZMĘCZONE?
.

.

.

.

.

.
BO LEDWO DYCHA XDD

ILY ,PAPA, NASTĘPNYM RAZEM, MAM NADZIEJĘ, BĘDĘ MIAŁA WENĘ I NAPISZĘ COŚ LEPSZEGO